Moi mili witajcie, dziękuję wszystkim za komentarze i za to, że wciąż do mnie zaglądacie, że jesteście.
A oto metamorfoza zwykłej drewnianej szczotki do włosów kupionej w popularnej sieci drogerii.
Trochę papieru ściernego, farbek, kleju, lakieru i kilka dni schnięcia później, w końcu mogłam się czesać swoją podrasowaną, jedyna na świecie, szczotką :-).
Klasyczny decoupage, trochę cieniowań, przetarć, bardzo kobieco.
W Szufladzie mamy od kilku dni nowe Wyzwanie czyli
"Ślub według Jane Austin" do udziału w którym jak zawsze gorąco namawiam :-).
Jest też kolejna lalka... chyba czas je policzyć, pewnie powstało ich kilkanaście już ;-).
Haftowane serduszko,
i ozdobny guzik-motyl...
Szyłam ją dla małej dziewczynki, więc nie doszywałam malutkich koralików i guziczków z obawy, żeby ich nie oderwała i zjadła.
Nabyłam ostatnio mnóstwo takich różnych drewnianych guzików, mała rzecz, a ile to radości, zawsze mnie cieszą nowe szyciowe przydasie :-).
No i jeszcze wiosenne tildowe ptaszki ;-).
Pozdrawiam wszystkich majowo:-)