środa, 20 września 2017

Szydełkowe grzybobranie

Witajcie
Już dawno nie czułam takiego spadku mocy, nie wiem czy to sprawka deszczowej pogody, którą ja przecież bardzo lubię, czy też obecnego, dla mnie dość trudnego tygodnia.
Przygotowała ciąg dalszy szydełkowych grzybków.


Z brązowym kapelusikiem to dokładnie taki sam jak poprzednie muchomorki, ze wzoru od Majaleny.

Pieczarka jest również zrobiona bardzo podobnie tylko w kapelusiku przy końcu zmniejszałam ilość słupków i nóżka jest nieco krótsza.

Powstała też ruda kurka, jest bardzo podobnie robiona, nóżka jest z mniejszej ilości półsłupków w okrążeniu, bo z 10, a poprzeciągane nitki tworzą jak gdyby blaszki, kapelusik poszerzany w każdym okrążeniu, a ostatnie to podwojenie ilości półsłupków przez co dość mocno faluje.



Co myślicie o takim grzybobraniu ?! :-)

Grzybki posyłam na blog DIY do Cyklicznego Szydełka.


Pozdrawiam serdecznie.



czwartek, 14 września 2017

Frywolitka

Witajcie
Wtorkowy, bardzo deszczowy dzień sprawił, że mam troszkę czasu na przyjemności :-). W ubiegłym tygodniu wzięłam się za porządki w ogródku i popołudnia spędzam właśnie tam.
Posupelkowałam na czółenku. Znalazłam na youtube filmiki Ariadny, które w bardzo przystępny sposób uczą frywolitki na czółenku, wręcz nie da się nie zrozumieć.

Fioletowa to dzisiejsza praca i tym samym chwilowo ostatnia :-)



Zakładka zrobiona jest z grubszego kordonka, na takim łatwiej się uczyć. Póki co jest to mój największy frywolitkowy projekt.




Jako wprawki zrobiłam wcześniej kilka drobnych motywów, a śnieżynka prawie nie została ciśnięta w kąt, bo co chwila się myliłam i prułam ją. Ja naprawdę jestem skrajnie cierpliwa i skrajnie uparta :-D


Czy pokochałam frywolitkę, tak. Czółenko już zaczyna mi płynie chodzić w ręce, coraz szybciej mi się pracuje, a to przyjemne i zachęca. 


Frywolitkę posyłam do zabawy u Justynki.

A wszystkich cieplutko pozdrawiam :-)



sobota, 9 września 2017

Kółeczko i łuczek

Witajcie
Jesień zapowiada się bardzo twórczo i pracowicie, ależ się cieszę :-)
Bardzo lubię się uczyć nowych technik, zatem dla mnie to jak woda na młyn, że są różne wspólne nauki, czy zabawy blogowe.
W ostatnim tygodniu były już u mnie koraliki, druty, szydełko, szycie no to czas na frywolitkę :-)))). Oj długo chciałam się jej nauczyć, bardzo długo. Kiedyś przegapiłam początek wspólnej nauki na blogach Justyny i Reni, ale teraz musiałam spróbować. Może już nigdy nie zdarzy się taki eksternistyczny kursik, uczenie się w grupie jest dużo lepsze, motywuje mnie.


Temat kółeczko i łuczek :-). Za radą Justyny skorzystałam z tego kursu (klik) i zaczęłam stawiać pętelki na igle, okazuje się, że nie taki diabeł straszny :-).



Zrobiłam wzór taki jak w kursiku. Moja maleńka frywolitka idealna nie jest, dużo nierówności i pętelki nie całkiem tej samej wielkości. Ale dumna jestem, na pierwszy raz dramatu nie ma ;-). Każda kolejna mam nadzieję, że będzie bardziej kształtna.



Oswojoną frywolitkę ;-) posyłam do Justyny, będę chciała coś jeszcze w tym miesiącu udziergać ;-).



Pozdrawiam serdecznie :-)


piątek, 8 września 2017

Pikowanie z wolnej ręki

Witajcie
Jeśli ktokolwiek myślał, że pożegnałam się z maszyną do szycia, to nic z tych rzeczy. Mam przejściową niechęć do szycia, ale jak trzeba coś uszyć to siadam i to robię.


 Zadanie w zabawie "Szyję sobie" to pikowanie i  lamówka prosta, ja postanowiłam uszyć pokrowiec na maszynę do szycia.
Szablon przygotowałam, przymierzyłam, pasował super.


Wczoraj wymyśliłam, że pokrowiec będzie z tkaniny w gwiazdki. A dziś rano natchnęło mnie, aby przepikować go po wzorze. Moja maszyna nie ma opuszczanego transportera, więc zakleiłam go znalezioną wizytówką, zrobiłam w niej dziurkę na igłę, do tego stopka do pikowania i poszło :-). Nigdy wcześniej nie pikowałam z wolnej ręki, a jedynie po szwach, albo po prostej. Jak kot do jeża się zbierałam, a stopka leżała i czekała na jej czas. A to naprawdę fajna zabawa :-)


Wyszły dwa panele/quilty.


Mistrzostwo świata w pikowaniu to, to nie jest, trochę krzywo, nierówno, niektóre gwiazdki lepiej inne gorzej, ale trzeba potrenować.



Do przyszycia lamówki zaprzęgłam stopkę do lamówek. Od kiedy ją mam, żadne lamówki nie są mi straszne. Zawsze miałam ten problem, że robiły mi się pętelki po spodniej stronie, regulowanie naprężenia nitek było wyzwaniem, a później jeszcze coś uciekło od spodu, albo się zsunęło, czasem okropnie męczyłam się z nimi i bardzo nie lubiłam tego szycia.



To jak już uszyłam, to zajrzałam na blog Reni, a tam jest napisane, że szyjemy bez otworu na uchwyt... No i konsternacja, bo ja go zrobiłam... Reniu gapa jestem, nie doczytałam, zapatrzyłam się na tutorial i tak zrobiłam.


 

 Z boku jest mała kieszonka, tam chować będę kołeczek na który zakłada się szpulkę z nicią.



Pozdrawiam cieplutko