piątek, 13 marca 2020

Gwiazdeczki

Witajcie
Starlinki to satelity wystrzeliwane od maja minionego roku na orbitę Ziemi. Mają nam zapewnić dostęp do internetu z każdego miejsca na globie. W minioną środę wszystkie moje dotychczasowe obserwacje jakichś pojedynczych Starlinków zostały wynagrodzone, przelatywały dwie zwarte grupy, widok mega..."gwiazdki" jedna za drugą, po tej samej linii jakieś 300 km nad głową. Wrażenie niesamowite. Na jutro zaplanowany jest start kolejnej rakiety ze Starlinkami, więc "pociąg starlinków" najprawdopodobniej znów będzie przelatywał. Jakie to jest szczęście,ż mieszkam na wsi z daleka od zgiełku rozświetlonego miasta...

Powstało u mnie mnóstwoooo gwiazdek :-)












Dziś po raz pierwszy, realnie, zaczęłam się bać obecnej sytuacji. Nawet nie samej możliwości zachorowania, a tego co będzie się dziać wokół nowego wirusa. Byłam na spacerze, jechał pociąg z wojskiem i pojazdami wojskowymi, czasem tak jest gdy jadą na poligon, ale teraz wojsko się koszaruje... Na mojej kochanej wsi, wsi spokojnej, wsi wesołej nie jestem pod tak dużym wpływem programowania społecznego, wyłączę tv, radio, nie zajrzę na FB i dzień jak każdy, ale co przyniosą kolejne dni...


środa, 19 lutego 2020

Szyję i żyję ;-)

Witajcie.
Nie, nie zapadłam się pod ziemię, trochę zamknęłam się w swojej czasoprzestrzeni, mam poczucie, że tego mi trzeba było, że to był czas, aby zajrzeć w siebie, a to nie łatwe i nie raz bardzo bolesne. W końcu czytam odłożone na później  książki, gapie się nocą w gwiazdy i czekam na przeloty Starlinków ...ostatnio mam na ich punkcie "coś".

Pamiętacie kangurki, które kiedyś szyłam, tym razem zrobiłam go z trykotu lalkarskiego.




Wygrzebałam też koraliki, no i dużo ich mam, ciut za dużo ;-)



Czasem trudno uporządkować rozbiegane myśli, a u mnie one czasem galopują, dobrze jest mieć hobby, to jest właściwe dar z nieba, bo pozwala odlepić się od świata i emocji... przecież i tak wszystko się z czasem wyklaruje, zawsze tak jest.
Mam w sobie ogromną potrzebę zmian i może nie koniecznie jeszcze wiem z której strony się za to wszystko zabrać, bo jednak zmiany to stracenie kontroli czyli tym samym poczucia bezpieczeństwa, ale wisi to w powietrzu.

Serdecznie Was pozdrawiam :-*


piątek, 3 stycznia 2020

Ażurowe skarpetki

Witajcie
Jednym z moich postanowień noworocznych jest rozwinięcie umiejętności robienia na drutach. Przysiadłam więc nad YouTubem i zrobiłam moje pierwsze ażurowe skarpetki.


Po zrobieniu pierwszej tak się ucieszyłam, że od razu na nogę włożyłam i brykałam w niej. Oczywiście, że ktoś musiał wówczas przyjść. Był to listonosz i pierwsze co zobaczył to moje skarpetki nie do pary, jedna świeżutko udziergana, a druga w renifery z czerwonym nosem. Dobrze, że Pan Listonosz wie, że ja troszkę potegowana jestem i jedynie z uśmiechem zapytał co dziś dziergam.

Zachecam Was do udzialu w styczniowym konkursie Szuflady "Ciepło, cieplutko" , bo to moja inspiracja do tego Wyzwania.


Linki do filmów z których korzystałam:

Pierwszy z serii i pozostałe:
https://m.youtube.com/watch?v=G28mpyRaDOI&list=PL_hzqLqxuiSNQqYZi9DHyZr0aexvnq1a9&index=3&t=0s

https://m.youtube.com/watch?v=p52xkK3iBIA


Postanowień noworocznych mam wiele, kolejne to być jeszcze bardziej eko. Na tę okazję uszyłam sobie woreczki wielorazowego użytku, które zabieram ze soba na zakupy do sklepu, bardzo nie lubię tych foliowych jednorazówek.


Do uszycia ich użyłam zwykłej, siateczkowej firanki :-)

Pozdrawiam Was cieplutko


środa, 1 stycznia 2020

Nadwrażliwa

Witajcie
   Czesto mam wrażenie, że zbyt dużo myślę, odczuwam, jestem zbyt empatyczna i za często płaczę. Wciąż nie wiem czy to dobra cecha czy zła...wciąż zastanawiam się jaka właściwie jestem, chciałabym się jakoś określić, a nawet zaszufladkować.


   Ludziom zawsze trzeba pozwalać się zmieniać. To, że ktoś w życiu był taki czy inny, popełnił różne błędy, nie może być wiecznym piętnem.
Wychowując dzieci, nauczyłam się wiele, w tym jednego. Nie wolno wciąż wypominać, że wczoraj czy tydzień temu, czy kiedyś, zrobiłeś to, czy tamto i taki właśnie jesteś. To najgorsze co można zrobić. Trzeba pozwalać, aby ktoś mógł się obudzić rano i być innym człowiekiem, nowym, lepszym.
To był niezwykły rok! Piękny jak każdy, bo każdy jest inny i po każdym przeżytym roku jestem inna, mądrzejsza, chyba lepsza, asertywniejsza.
   Nie tak dawno doświadczyłam skrajnych emocji. Amplituda ich była taka, że dwie noce nie spałam, a przez tydzień zjadłam tyle co zwykle w jeden dzień (dieta cud).
Nie zrobiłam nic złego, tylko się zakochałam. Mierzę ludzi swoją miarą, jestem szczera i prawdziwa i myślę, że inni też tacy są.
Nie wiem jak to możliwe, ale wtedy wspięłam się na wyżyny empatii. Nigdy nie sądziłam, że będę martwić się i pomagać komuś kto mnie tak strasznie skrzywdził. W potłuczonym sercu rozpacz, a w głowie "temu człowiekowi trzeba pomóc".
Dawno temu odebrano mi poczucie wartości, zrobili to moi najbliżsi, gdy urodziłam dzieci. Postrzegałam się za mniej wartościową, gorszą od innych. Ale już wiem, tak nie jest. Patrzę na moje dzieci jak w moje odbicie. Wiem, że nie mogę im dać czegoś, czego sama nie mam i to nie dotyczy tylko rzeczy materialnych, ale tez wartości. Przykro mi było, że nie przekażę im wiary w siebie i pewności. Ale chyba tak nie jest, chyba jednak przekazałam im więcej niż myślę.
Moja córka na na jednej z pierwszych lekcji WOS-u, w nowej szkole, dotyczącej koleżeństwa, wyjaśniła pani, że ona taka jest i się nie zmieni, żeby się dopasować, albo ją akceptują taką koleżanki albo nie. Byłam z niej bardzo dumna gdy mi to opowiadała. Radość w sercu, udało się!
   Kocham ludzi, no chyba, że mam zły dzień ;-). Bardzo lubię ich obserwować, czasem przysiądę na ławce na sandomierskiej starówce czy w galerii i patrzę, obserwuję ich chód, czasem wyłapuję zapach.
Lubię też jeździć komunikacja publiczną, szczególnie ta lokalną. Zwykle samotne, starsze osoby dają mi wtedy nieoczekiwane odpowiedzi na pytania, które kłębią się w mojej głowie. Bardzo chcę długo żyć, być staruszką i kiedyś taką prostą mądrość przekazać. Każdy poznany człowiek daje nam coś. Czasem to tylko uśmiech, a czasem lekcję, z której trzeba wyciągnąć jak najwięcej nauki.
Życie jest cudem, jest fajne i ciekawe. Moje nie jest najłatwiejsze, zwykle rzuca mi kłody pod nogi, ale po każdej pokonanej przeszkodzie patrzę za siebie i mówię "jestem super".
Po wszystkich doświadczeniach minionego roku, mam troszkę wyżej głową, więcej pewności siebie i ciekawości co teraz się przydarzy. I wiecie, ja wiem, że sobie zawsze poradzę!

Życzę Wam wszystkim niekończącego się optymizmu i wiary w ludzi.