Witajcie.
Już wiele razy widziałem podobne laleczki na innych blogach i również bardzo chciałam taką uszyć. Wykrój pochodzi z książki Tilda's Toy Box autorstwaTony Finnanger. Ubolewam, że rodzime wydawnictwa nie podejmują się polskiej edycji tej książki, co na pewno zmniejszyło by jej cenę i zwiększyło dostępność. Trzy książki tejże autorki wydane w Polsce rozeszły się jak świeże bułeczki, są dostępne chyba tylko na rynku wtórnym i są nieustannie bardzo pożądane przez zainteresowane osoby.
Laleczka jest dość duża, ma 38 cm wysokości. Początkowo miała otrzymać imię Truskawka, ale to byłoby zbyt oczywiste. Powstawała od soboty, choć dopiero wczoraj wybrałam tkaniny na ubranka. Szyłam je jednym okiem spoglądając na wczorajszy mecz, a drugim patrząc czy się nie przyszyłam do porteczek (kiedyś mi się to zdarzyło).
Patrzę na tą małą, słodką, słucham co tam w telewizorni opowiadają i jak to zawsze z moimi entuzjastycznymi pomysłami, w ułamku sekundy przyszło do głowy imię dla Niej. Kapustka!!! No przecież mogłyby być dziewczynki o tym wdzięcznym imieniu po pierwszym meczu naszej reprezentacji. Dziś też kibicujemy naszym :-).
W rączce trzyma dużą truskawkę,
druga przymocowana jest do opaski. Włosy zrobiłam z filcu, bo nie pasowały mi tu żadne malowane.
Ozdobny guzik
Kapustkę ;-))) zgłaszam na wyzwanie D.I.Y (do it yourself)
Owoce Lata.
Pozdrawiam cieplutko wszystkich :-)