Cześć moi mili. Tydzień mnie nie było, prawie przez tydzień do Was nie zaglądałam. Dużo różnych rzeczy się dzieje u mnie. Wpadłam szybko post z brązem wstawić, bo to przecież ostatni dzwonek, żeby zgłosić go do zabawy u Danusi.
Brązowy to kompletnie nie mój kolor, nie bardzo miałam polot żeby coś w nim zrobić,
ale bardzo chciałam się bawić z Wami dalej. Zrobiłam ślimaka, niestety konika nie skończyłam nie dałam rady, ale cóż tak już bywa. Zdjęcia też nie najlepsze, bo szaro buro i ponuro już drugi dzień.
Ślimaka zgłaszam do Cyklicznych kolorów u Danusi.
Ale żeby trochę odczarować ten brąz to jeszcze pokazuję Wam tildowego misia, też z brązem, ale i kolorem.
Ciemnego koloru brązowego w swoich pracach unikam. Kolor ziemi, ale bardzo smutny. Styliści mówią, że postarza i trzeba na niego uważać. A od kiedy przeczytałam, że często noszone ciemne brązy sprawiają, że nie tylko postarza się nasz wygląd zewnętrzny ale i osobowość to w ogóle go nie mam w szafie. Jasne brązy i brązowe meble podobają mi się i takie posiadam.
Ostatnio robiłam jesienny tort
:-)
Po te liście klonu poszłam o 22:30 z sercem na ramieniu, bo na przeciwko mojego domu kukurydza jeszcze wtedy rosła i wieczorem to jak w jakimś horrorze się czułam, ciemno mglisto, szumiące liście kukurydzy, brrry. Ale umyłam, sparzyłam i miałam szablon klonowych liści do wycięcia z lukru.
A na zakończenie dynia w kapeluszu czarownicy, szyłam go już jakiś czas temu, bo każda czarownica mieć kapelusz powinna. Turbomiotłę zostawiam przed domem ;-)
Pozdrawiam cieplutko i lecę zobaczyć co tam u Was na blogach :-)