Witajcie kochani moi, bardzo Wam dziękuję za wszystkie komentarze, ciepłe słowa, chce mi się przez nie prowadzić bloga, to wiatr w moje żagle.
Miałam bardzo intensywne ostatnie dni, piątek przeleciał nawet nie wiedziałam kiedy, sobota przechodzona od świtu do nocy, a jakby mało to w niedzielę chrzciny.
Pokażę Wam najpierw to co z okazji chrztu przygotowałam dla mojego najmłodszego siostrzeńca.
Ja wiem, że się bardzo nie napracowałam nad literkami, ale nie każdy ma na imię Honorata, nawet po zdrobnieniu jest z moim imieniem sporo pracy.
Jak widzicie wszystko w zbliżonej kolorystyce, literki są do powieszenia, na pewno siostra coś tam z nimi ciekawego zrobi. Zdjęcia robiłam w ostatniej chwili.
A teraz słów kilka o mojej sobocie. Razem z moimi dziećmi pojechaliśmy na Rajd Pielgrzymkowy na Święty Krzyż. Pogoda zapowiadała się mało atrakcyjnie, było pochmurnie i mglisto, ale później zrobiło się piękne błękitne niebo. Mięliśmy dojść na ten widoczny w oddali szczyt.
Przeszliśmy 13 km po górach, lasach, polach, drogach,
aż weszliśmy na szczyt Łysej Góry.
W okresie panowania Jagiellonów Święty Krzyż był głównym miejscem pielgrzymowania, (cudowny obraz na Jasnej Górze w Częstochowie zaczęto czcić kultem od roku 1382). Tradycja przypisuje fundację klasztoru na Świętym Krzyżu Bolesławowi Chrobremu w 1006 r. Istnieje też wersja, że klasztor benedyktynów ufundował Bolesław Krzywousty w pierwszej połowie XII w. Od roku 1306 przechowywana jest tam znaczna cząstka relikwi Krzyża Świętego.
Był to już 15 Świętokrzyski Rajd Pielgrzymkowy, brało w nim oficjalnie udział 5127 osób, podzielonych na grupy i prowadzonych różnymi szlakami przez przewodników, żeby spotkać się pod sanktuarium, które od ubiegłego roku ma rangę bazyliki mniejszej.
Zarówno klasztor jak i wieżę radiowo-telewizyjną, w dobrą pogodę widzę z mojego domu. Wieża wygląda nieco kosmicznie gdy stoi się pod nią.
Postaram się nadrobić i odwiedzić Wasze blogi w ciągu najbliższych dni.
Tymczasem i do zobaczenia oraz buziaki gorące dla Was :-).