Witajcie.
Zaległości mam ogromne. Zatem prezentuję ostatnie kule temari, jeszcze zimowe. Z niebieskiej jestem wyjątkowo dumna, bo mało kiedy podobają mi się moje prace :-)
Fioletowa to już powiew wiosny :-).
Mało mnie tu, ale tak dużo się dzieje. Okazuje się, że to będzie rok w którym czeka mnie wiele obaw, lęków, wizyt u lekarzy, mnóstwo badań. Kalendarz już zapełniam terminami i numerami telefonów. W końcu doczekałam się konsultacji u endokrynologa dziecięcego, ależ się bałam i cieszyłam. Mój syn ma dużą szansę dostać hormon wzrostu, jakość jego przyszłego dorosłego życia jest przecież bardzo ważna. Mam tylko nadzieję, że żaden szaleniec w rządzie nie cofnie refundacji hormonu wzrostu, bo to miesięczny koszt sięgający kilku tysięcy złotych.
Codziennie szyję, albo coś tworzę i wcale pracy mi nie ubywa ;-). Tak z nienacka wypadło mi szycie kostiumu dziewiętnastowiecznej damy, na uroczystość Dnia Kobiet, do tego jeszcze przygotowanie kilkudziesięciu krepinowych róż. Wszystko co planowałam musiałam odwiesić na kołek. Sukienka wyszła pięknie, do tego uszyłam parasol, koronkowe rękawiczki i udekorowałam kapelusz.
Planuję sesję zdjęciową wśród kwitnących krzewów i wtedy pokażę ją Wam lepiej, dokładniej i ze szczegółami.
Serdecznie pozdrawiam wszystkich i bardzo dziękuje, że do mnie zaglądacie :-)