Ostatnio zmęczenie i mało snu dają o sobie znać, natłok problemów i spraw różnych. Po świętach się już wszystko uspokoi...mam taką nadzieję ;-). Ale zawsze coś się u mnie dzierga, maluje, albo klei. Córka się ze mnie śmieje, że abym jakiś film w całości zobaczyła to z pięć razy musiałabym go obejrzeć, no bo nie oglądam tylko szydełkuję, czy frywolitkuję.
Jeszcze w styczniu wymyśliłam sobie takiego steampunkowego motylka, przymierzałam się do niego dość długo, bo już raz motylka robiłam i wiem, że to kilka jeśli nie kilkanaście godzin szycia koralików. Nazwałam go żartobliwie Lepidoptera trybikus :-)
Nie mogło też zabraknąć inspiracji w wyzwaniu szufladowym "wabi sabi". Wyszydełkowałam koszyk ze sznurka w kolorze lnianym. Z takim urokliwym węzłem na wieczku.
Zrobiłam też wisiorek ze znalezionego otoczaka.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie :-)