Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koty. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 10 czerwca 2019

Troszkę uszytków

Witajcie
Zakochałam się w lamach i alpakach. Jak rzadko kiedy, uległam modzie i zauroczyłam się nimi. Wiedzę na ich temat poszerzyłam, bo jak odróżnić lamę od alpaki to wprost wiedza bezcenna. 


Szablon na nie przygotowałam sama. 



A to już kotek, kojarzący mi się z porcelanowymi figurkami, uszyłam go z ciekawości, bardo ładnie wygląda jako domowy bibelot.




Uszyłam też kilka koników, większych i mniejszych z haftem na siodełku





W końcu też się wzięłam za spróbowanie swoich sił w technice canadian smocking. Okazuje się, że jest prosta, aczkolwiek czasochłonna. Poduszka którą zrobiłam ma około 38 cm średnicy i jest z weluru. Bardzo miękka i nie zbija się w środku, bo jest wciąż miętoszona we wszystkie strony.



Ostatnio mam kilka pechowych dni. Nic mi się nie udaje, leci z rąk. W ciągu czterech dni same katastrofy twórczo-kulinarne. Brązowej lamie wyszła skręcona szyja, igły w maszynie łamią się same na mój widok, nici w bębenku skończyły się 10 cm przed końcem szycia. Trzy razy prułam chustę, bo nie mogłam przejść czterech rzędów bez pomyłki. Bransoletkę pocięłam też trzy razy, bo wyszła nie równo. Chleb bezglutenowy, który piekę już ponad rok i wychodzi świetnie, dwa razy pod rząd się nie udał. Coś rozlane, coś rozsypane, coś zrzucone. A wisienką na torcie był mikser spadający na podłogę, który wyrwał gniazdko. Energia świata coś mi chce przekazać, ale nie wiem co. Pocieszam się, że jak jest źle to kiedyś będzie dobrze, a jak jest dobrze to kiedyś będzie źle, taka nieuchronność losu.
Cieplutko pozdrawiam wszystkich :-)


poniedziałek, 29 czerwca 2015

Kociaki

Witajcie moi drodzy. Nic dziś ważniejszego nie mam w planie niż napisanie tego postu, nie lubię nic na ostatnią chwilę robić, a tu już prawie ostatni dzwonek.
Domyślacie się, że chodzi o kolorową zabawę u Danutki. Nie miałam w ogóle pomysłu, bo nie bardzo ten żółty kolor czuje, lubię tylko ten rozmyty, bardzo jasny i taki intensywny jak płatki słonecznika. Lubię żółte kwiaty, z mleczykami wiosennymi mi się kojarzy i takim panem który na jednym festynie tak bardzo się uradował, że przy piosence o Pszczółce Mai, latał jak ona, a może bardziej niczym Gucio. A był nieco okrąglutki, miał żółciutka koszulkę i czarne spodnie na szelkach, a do tego czarne kręcone włosy. Jego pląsy wprawiły sporą liczbę osób w radosny śmiech :-).

Kto z Was sobie to teraz próbuje wyobrazić?!



Uszyłam koty, inspirację znalazłam na stronie Stylowi.pl, ale było to już tak dawno, że nawet nie wiem czy znalazłabym link.




Przytulaśne są jak wszystkie kociaki.

 http://danutka38.blogspot.com/2015/06/cykliczne-kolorki-u-danutki-czerwiec.html


A to jeszcze żółte kwiatki z mojego ogródka
"Tojeść kropkowana" 

 A teraz zmykam pooglądać Wasze pełne słońca prace :-)
 Pozdrawiam wszystkich i do napisania :-)