Powstały u mnie sowy i to tak szybko powstawały :-), bo moje dzieci jadą jutro na konkurs matematyczny i ich drużyna nazywa się Małe Sowy (zupełnie jak moja blogowa koleżanka, ale to zbieg okoliczności, pozdrawiam Cię Agatko).
W tej sytuacji uszyłam kilka maskotek drużyny i powstały też kotyliony, a nawet transparent, ale nie mam jego zdjęcia. Podoba mi się w nich to, że patrzą wielkimi oczyma we wszystkie strony:-)
kotyliony dla drużyny
Na Dzień Mamy dostałam od dzieci zrobionego stworka co to wszystkie moje smutki wysłuchuje i nikomu nie zdradzi ich, świetny jest:-). Ja z założenia prezenty kupuję sobie sama, bo wtedy są zawsze trafione, ja z okazji mojego święta sprawiłam sobie komplet kluczy nasadowych hi hi hi :-).Byłam niedawno na wycieczce, a właściwie to na pielgrzymce w Łagiewnikach, bo dzieciaki moje miały rocznicę Pierwszej Komunii
na tą wieżę weszłam po schodkach czyli nie jest wcale źle z moją kondycją.
Oczywiście będąc w Krakowie nie można nie spróbować pokonać Smoka Wawelskiego, to mój dzielny syn :-)
no i karmić gołębi na Starym Rynku
Trzymajcie mocno kciuki jutro czyli w czwartek.
Pozdrawiam Was cieplutko, miłego wieczoru.